środa, 29 października 2014

Grzech 1

*Susanne*
Wyszłam z domu, miałam spotkać się z Allison w naszej ulubionej kawiarni tuż za rogiem. Dzisiejszy dzień wydaje się dość znośny, moi rodzice wyjechali na tydzień do dziadków czyli cały tydzień mam spokój, bez żadnych kłótni. Kiedy weszłam do kawiarenki, od razu zauważyłam Alli, siedziała przy ostatnim stoliku przy oknie, miała widok na wszystko co się dzieje na ulicy.
- Nareszcie jesteś, opowiadaj!
- Nie za bardzo rozumiem o czym tu opowiadać. - odpowiedziałam zdezorientowana.
- O dzisiejszej imprezie, przecież dziś Halloween! Ten dzień bez imprezy się nie obejdzie, a cała szkoła mówi o dzisiejszej imprezie która ma się odbyć u Ciebie w domu!- krzyknęła szczęśliwa Allison. Nie wiedziałam o czym ona mówi! Przecież to jakieś bzdury, nie organizuję dziś żadnej Hallowen'owej imprezy!
- Chyba Ci się zdaje. Nie ma żadnej imprezy dzisiaj u mnie.
- Niemożliwe. Ona musi się odbyć! Przecież bez imprezy nie ma prawdziwego Halloween!
- Nie organizuję żadnej imprezy, lepiej zmieńmy temat. - Odparłam zdenerwowana, chciałam wyjść z kawiarni i dowiedzieć się, kto wymyślił ten głupi żart. Bo to przecież żart, prawda?
 
*Allison*

"Nie ma żadnej imprezy dzisiaj u mnie." Wow, moja przyjaciółka organizuję imprezę o której nawet nie wie! I kto z naszej dwójki jest jednak głupszy?
- Jak ci się układa z Chrisem?
- Oh, bardzo dobrze, jesteśmy ze sobą szczęśliwi. - uśmiechnęła się. Ja wiem, że ona kłamie, była zdenerwowana kiedy zadałam jej to pytanie, coś się musiało wydarzyć, tylko co?
- Cieszę się z twojego szczęścia.
- Przecież ty go nawet nie lubisz! - wybuchnęła śmiechem.
- Skąd to wiesz? - sama się zaśmiałam nigdy jej nie wspominałam, że nie lubię jej chłopaka, a jednak to wie.
- Po prostu wiem, ja wiem wszystko. - Próbowała być poważna, lecz jej się to nie udało, ponieważ po chwili znów głośno się zaśmiałyśmy, wszyscy klienci odwrócili wzrok w naszą stronę.
- Ciszej tam! - krzyknął zdenerwowany kelner - To kawiarnia a nie kabaret! - Siedziałyśmy już cicho, bez konwersacji z kelnerem jak najszybciej wyszłyśmy z kawiarenki.
- Do mnie czy do Ciebie? - odparłam uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Do Ciebie. - odpowiedziała szybko więc szybkim krokiem udałyśmy się do mnie do mieszkania.
 
***
 
*Susanne*
 
- Ten film nie ma sensu! - krzyknęłam - Wszystkie filmy romantyczne kończą się tak samo!
- Sussie wiesz, to nie jest film romantyczny, to horror kochana. - Odkrzyknęła ze śmiechem Allison z kuchni. Obie byłyśmy już pijane, przecież dziś Halloween, nie żałujmy sobie!
- Chyba czas wracać do domu. - Wstałam z kanapy, ledwo utrzymując równowagę - Już 23, a jutro mamy szkołę.
- Dobrze, trafisz do drzwi?
- Trafię, mam nadzieję. - wybełkotałam.
- Dobranoc!
- Ta, śpij dobrze Alli.
 
***
 
Weszłam na klatkę schodową, i udałam się do mojego mieszkania, które znajdowało się na ostatnim piętrze. Wyciągnęłam klucze i wsadziłam do zamka, przekręciłam i weszłam do mieszkania. Szybkim ruchem ściągnęłam buty, od razu poszłam do toalety, wziąć orzeźwiający prysznic.
Zaświeciłam światło w toalecie, i w tym momencie wszystkie światła zgasły.
- To chyba jakiś żart. - wybełkotałam zdenerwowana sama do siebie - To jakiś cholerny żart!
Jakimś sposobem doszłam (a raczej doczołgałam) się do sypialni, uchyliłam okno i poszłam spać.
 
_________________________________________________________________________________
PIERWSZY ROZDZIAŁ! NAPISAŁAM!
 
 

 
 
 
Wiem, jest krótki, ale na początku takie będą, później (ok. 15 rozdziału) będą już dłuższe.
I co sądzicie, wyszedł jakiś w miarę "normalny" ?
Jak wam się podoba? :)
Do następnego skarby!
 
Sussie Clark
 
 



4 komentarze: